Poprzedni temat «» Następny temat
Cypel
Autor Wiadomość
Shay
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 19:47   Cypel

 
     
Infinity 


Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 6126
Wysłany: 2014-11-22, 20:59   

Nie ma to jak domek na plaży :D Więc nawalony? nie no...po winku, ale nie pijany ubrany w http://images.asos-media....e/image1xxl.jpg wyszedł sobie z domu bez niczego i poszedł biegać, boso. Przebiegł już z 4 km i miał zamiar wracać do domu, ale jakoś średnio myśląc wszedł do wody. Zamoczył się cały, a potem na plecach wylądował na brzegu i pozwalał wodzie się obmywać
_________________
Infinity de Santiago (27/12/92) Verde Amore owner

Phone & Home
Arthur Collins (12/12/90) Księgowy

home / phone
 
     
Sky
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-22, 21:04   

Co to jest wgl ten cypel? :D mniejsza....
Keri znowu korzystała z uroków ładnej pogody. Przechadzała się teraz po plaży powiedzmy ubrana tak: http://33.media.tumblr.co...ljr5zo1_500.jpg aż zauważyła znajomą sylwetkę. Zbliżyła się do tego kogoś, kto leżał sobie na brzegu. Bradley!
Nie wiedziała czy spieprzać czy co zrobić, ale jednak podeszła do niego i w sumie stanęła nad nim.
- Cześć.. nieznajomy - zaczęła niepewnie. Zauważyła teraz, że jest strasznie poobijany i aż ją ścisnęło ;/
 
     
Infinity 


Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 6126
Wysłany: 2014-11-22, 21:07   

Spojrzał kto mu tam słońce zasłania otwierając jedno oko, a potem je zamknął. Serce mu mocniej zabiło, ale nic nie robił
- nie wzywałem lekarza - stwierdził obojętnie. Serio nie wiedział co robić :(
_________________
Infinity de Santiago (27/12/92) Verde Amore owner

Phone & Home
Arthur Collins (12/12/90) Księgowy

home / phone
 
     
Sky
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-22, 21:11   

- Chyba by Ci się jednak przydał. I nawet nie mówię o sobie, bo z mojej pomocy i tak pewnie byś nie skorzystał - powiedziała trochę zasmucona. Usiadła obok niego, ale tak na dystans trochę. Sama nie wiedziała jak się zachowywać.
- Kiepsko wyglądasz - spojrzała na jego twarz i ciało. Niefajnie odreagował ;c
 
     
Infinity 


Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 6126
Wysłany: 2014-11-22, 21:14   

- lekarze nie pomagają na siniaki - stwierdził ze stoickim spokojem bo w sumie był cały. Oprócz siniaków właśnie
- wiem - podniósł się i spojrzał na nią. Uśmiechnął się delikatnie bo ona wyglądała ok przynajmniej z zewnątrz. Usiadł i zaczął kopać dołek prawą ręką
- ale to minie - dodał i gapił się na tą wodę
_________________
Infinity de Santiago (27/12/92) Verde Amore owner

Phone & Home
Arthur Collins (12/12/90) Księgowy

home / phone
 
     
Sky
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-22, 21:21   

- Ale na rozcięcia pomagają - popatrzyła na niego z takim współczuciem. No bo jednak to był smutny widok widząc go takiego. Ona nerwowo ściskała swoje palce u rąk. Serio, źle się czuła z tym wszystkim.
- Nie chciałam Cię takiego oglądać... - powiedziała cicho.
- Wiem, że minie a Ty się pozbierasz - uśmiechnęła się tak delikatnie. No jak kiedyś pisali, to jak potrafił się jakoś podnieść po śmierci żony to teraz na pewno mu się uda. Wierzyła w to i wiedziała, że tak będzie. No i ona chyba tylko z zewnątrz się trzymała, bo w środku była strasznie rozbita przez to wszystko :/
 
     
Infinity 


Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 6126
Wysłany: 2014-11-22, 21:27   

- zrośnie się - wzruszył ramionami. Nie wiedział jak ją teraz traktować...jako Keri czy jako nieznajomą?
- Nikt Ci nie każe tu siedzieć i patrzeć - mruknął i zasypał dołek a potem znowu się położył. Przecież spotkali się przypadkiem, a przynajmniej miał taką nadzieję.
- sama tu jesteś? - bo może ktoś na nią czekał?
_________________
Infinity de Santiago (27/12/92) Verde Amore owner

Phone & Home
Arthur Collins (12/12/90) Księgowy

home / phone
 
     
Sky
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-22, 21:32   

Miała ten sam dylemat... ale chyba znalazła średnicę i starała się to wypośrodkować.
- Ale szybciej by było gdyby ktoś Ci to zszył. No, ale zrobisz jak uważasz - powiedziała miło, nie chciała mu niczego narzucać.
- Nikt mi też nie zabrania... Prędzej czy później i tak byśmy się spotkali - spojrzała na niego niepewnie. Teraz jak na niego patrzyła nie czuła tego co wcześniej. Znaczy nadal ją pociągał strasznie, ale nie czuła tej chęci kłótni z nim i ogólnie bycia wredną w stosunku do niego.
- Mhm... - przytaknęła.
- A... Ty? - spytała niepewnie. Może też na kogoś czekał?
 
     
Infinity 


Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 6126
Wysłany: 2014-11-22, 21:38   

- Więc właśnie - zrobi jak zechce. Zresztą...szyć wargę? aż tak odważny nie jest :D
-no tak, ale możliwe, że później był bym mniej kolorowy i nie widziałabyś mnie "w takim stanie" - no co marudzi?! Nie chciała go takiego widzieć to mogła se iść
- też - no to lipa. Będzie z nim siedziała kumulując to napięcie między nimi. Spojrzał na nią
-żeby nie było...to nie przez Ciebie - wskazał na siebie bo nie chciał by myślała, że to przez nią. Był na siłce i dostał wpierdol na własne życzenie :D

_________________
Infinity de Santiago (27/12/92) Verde Amore owner

Phone & Home
Arthur Collins (12/12/90) Księgowy

home / phone
 
     
Sky
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-22, 21:45   

Dalej był taki na dystans, co jednak nie było fajne :/
No ja się nie znam xd cichoo :D
- Ale już zobaczyłam no i cóż... stało się - wzruszyła ramionami. Nie marudziła...
Mogli gadać, ale nie wiem czy on chciał ;/
- Spoko, nie myślałam tak nawet - odpowiedziała od razu. Chyba troszkę ściemniała, bo jednak musiała mieć jakiś malutki udział w tym. Siedziała tak w ciszy później patrząc na wodę i czasami ukradkiem na niego. No męczyła się.
 
     
Infinity 


Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 6126
Wysłany: 2014-11-22, 21:49   

No był, był bo kurde ciężko cokolwiek zrobić w takiej sytuacji. O czym mieli gadać? ;c Spojrzał na nią znów i ich wzrok się skrzyżował. On nie odpuścił.
- Mówiłaś Kath o tych mailach? o mnie? - bo ...matko! jemu już się wszystko w głowie mieszało, mieszała mu się rzeczywistość z virtualem...nie wiedział co gdzie mówił. NIC!
_________________
Infinity de Santiago (27/12/92) Verde Amore owner

Phone & Home
Arthur Collins (12/12/90) Księgowy

home / phone
 
     
Sky
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-22, 21:53   

No właśnie o tamtej sytuacji. Chyba powinni to obgadać ;/
Ona za to odpuściła i spuściła wzrok na swoje dłonie.
- Nigdy w życiu... wiem tylko i wyłącznie ja - wyjaśniła. Nie chciała nikomu mówić o tych szczegółach które zdarzyły się dokładnie między nimi. To było jej. Ona rozdzielała to chyba, ale teraz już mogła to połączyć, bo w końcu to jedna i ta sama osoba.
 
     
Infinity 


Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 6126
Wysłany: 2014-11-22, 21:59   

- ok. Przepraszam Kerianne, przepraszam, że tak się wtedy zachowałem - bo wiedział, że był zbyt agresywny wtedy. Znaczy panował nad sobą, ale mógł ją nieźle nastraszyć.
- nie skrzywdziłbym Cię - dodał i odwrócił wzrok.
_________________
Infinity de Santiago (27/12/92) Verde Amore owner

Phone & Home
Arthur Collins (12/12/90) Księgowy

home / phone
 
     
Sky
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-22, 22:09   

Zaskoczył ją trochę tymi przeprosinami... trochę bardzo! Ale łącząc Brada i "nieznajomego" to się kleiło.
- Nie masz za co - pokręciła głową, zastanawiała się chwilę, ale złapała go delikatnie za dłoń, żeby pokazać, że naprawdę nie musi jej przepraszać. Po chwili jednak ją zabrała...Przecież sama nie najlepiej zareagowała na to wszystko więc nie musiał przepraszać.
- Wystraszyłam się lekko, ale nic poza tym... - dodała usprawiedliwiając go chyba.
- Ja też przepraszam Cię z całego serca, za moje sukowate zachowanie... Chyba to jest mój system obronny. A że Ty poznałeś mnie teraz jak nikt inny to już chyba nie muszę się zasłaniać - powiedziała szczerze z tymi przeprosinami.
- Wiesz... Bradley, którego znałam wcześniej.... mogłabym się obawiać, że mnie skrzywdzisz, ale teraz już wiem, że nie ma takiej opcji - spojrzała na niego i uśmiechnęła się delikatnie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9