-No to nie wiedzialam.Ale w zasadzie masz racje jakos temat nie wyplynal nie wiem czmeu.. - powiedziala.
-I nie no czmeu?Nie ejstes mom facetem byc ci miala wybierac zawód, prace..a nawet jakbys by..to wies.z.ja wychodze z zalozenia ze albo sie bierze kogos tka jak jest albo nie..to nie jest kurcze nie wiem..jakas cecha by to mozna bylo ewwntualnie zmienic..to rpac.z.kazdy niech pracuje gdzie mu sie podoba i co lubi - dodala
- No w sumie faktycznie dosyć dziwnie że nie wypłynęło... ja wiem o Twoim modelingu - uśmiechnął się I napił piwka
- kurcze jedno z najlepszych podejść jakie słyszałem... kto wie może zechce bys była moja kobietą skoro podchodzisz do tego tak na luzie- spojrzał na nia z uśmiechem
- Skoro już wiesz to może wpadnę kiedyś go Ciebie w mundurze?? Kręci Cie to??
-Oj najlepzych..bo nie ejstemy para..i w zasadzie to w teorii wiem z czym to sie moze wiazac ale praktyka..kto wie jakby to sie potem zadzialo..wie cnie ma co gdybac..jstes kim jestes..dla mne ok..wrecz..no tkai hero - zamachala brwiami.
-Uuu..nie mialam jeszcze streazaka....wiec chetnie.. - dodala.
- tera.z.ide ie schlodzic..troche w wodzie.. - powiedziala.
-Swoja droga..twoj brat to cwaniak..chcial mnie namowic na chodzenie topless z eniby tu takie zasady -zasmiala sie i poleciala do wody
- No wiesz to się może pewnego dnia zmienić - puścił jej oczko. On czuł ze bycie strażakiem to jest to co chce robić wiec ogólnie trudno byloby go namówić by to rzucił
- poniekąd miałaś, ale spoko pewnego dnia dostaniesz pełna oręż- a potem się zaśmiał
- Bo tak jest - zawołał w żartach za nią o tym toples
-Oj zmienic nie zmienic..nie mam prawca ci mowic czym masz sie ajmowac i tyle.A strazak..choc wiem ze to moz ebyc nebezpieczne to jest to troche.. pociagajace..my hero - puscila mu oczko.
-Aha..to mi pokaz jakas to tez bede topless - zasmiala sie jeszcze zpotm sobie juz poszla chwilke poplywac i sie schlodzic..
Wyzla wody po jakis15 minutach i wrocila do niego po drodze wykrecajac wlosy.
-Ach..uwielbiam plywac - powiedziala.
-To co?Idziemy sie poznac i posiedziec z innymi czy sami czy jaki byl plan?
- A no fakt, masz swojego bohatera - zaśmiał die
- Może kiedyś będzie bardziej Twój niż innych - dodał
- popatrz na mnie, jestem toples... polowa osób tu chodzi toples - zazartował I sobie tam leżał i cos tam robił na telefonie
- niedługo podglosnia muzeum i będą też tańce, ognisko... zdążymy zintegrować się z innymi - spojrzał na nią I się ko niej przysunął... publicznie ja intensywnie pocałował... nagle usłyszał głos
- kamper jest wolny... - I brzek kluczy które rzucił mu na koc brat
-Moze..nie mowie tak..nie mowie nie.. - choc na razie ne szukałą faceta ale to kiedys to moglo znaczyc bardzo rozny czas xD
Rozesmiala sie.
-Yhm..n tak..jesli tego tak bardzo chcecie to i ja bede toless - pokrecila glowa smiejac sie.Jej tam nie zalezalo..
-Yhm..n to spoczko... - usmiechnela sie a potem odwzajemnila oclauek...a potem spojrzala na Bena krcac glowa tylko.
-A zebys sie nie zdziwl jak skorzystmay.. - powieziala do niego Tess.
-Normlane czlowiek sie juz calowac nie moze bo juz go wysylaja do kamera - zasmiala sie.
-Noo wiec jak z tym moi tpless?am dzialac/ - zamachala brwiami patrzac na Chrisa.Byla w sumie ciekawa czy jej "pozwoli"
- na chwilę obecną ta odpowiedź mi pasuje- stwierdził bo.owszem słowo kiedyś było dość ruchome...
- głupek- rzucił do brata a potem spojrzał na nią I znowu ja pocałował
- Może faktycznie tam chodźmy, chętnie zerknę na Twój toples osobiście nim zobaczy Cie reszta - poniekąd dal jej zielone światło na chodzenie toples ale kto to wie co będzie po kamperze
-Eh..a wiesz ze teraz wszyscy beda wiedziec ze poslzismy sie bzykac...zero dyskrecji...no nieee.. - zasmaila sie. Tessa.
-oczywiscie mam to w nosie ale nie licz ze ebd epotem odpowiadac na glupie docinki..to ebdzie twoja dzialka - dodala wstajac z koca a po chwili jak i on wstal poslzi do kamperka nieopodal.
-Swoja drog.a.czyj to kamper?ktos tu mieszka czy jak? - zapytala
- szczerze, w dupie mam jak to wygląda. Zresztą niejedna osoba i tak pomyśli że robimy sobie jaja z Bena by mu utrzeć nosa że jest taki hey do przodu - powiedział ale zamek w drzwiach kamera zamknął...
- Ben zawsze z kumplami wynajmują kilka kamperow na takie imprezy... to juz nie te czasy że znika się w krzakach - podszedł do niej
- To jak zobaczę sobie to Twoje toples czy może jednak skoro i tak nas o to posądzą - posadził ja na stoliku
- chętnie się z Tobą bzyknę tu i teraz
-yhm.. nie no ja też mam w nosie ich hadki tym bardziej że ludzi nie znam ale wiesz..by nie wyszło że teojbrwt mówi nam co mamy robić- dodała a potem zasmiala się jak ja posadził
-tsmci nie wiem czy zasłużyli na tskie widoki ale ty.... ty to inna sprawa - powiedziała I rozwiązała top od stroju zdjemujsc go.przycisgnela go do siebie i pocałowała.
- To się bzyknijmy ale szybko...dasz radę? Czy Ci pomóc?- zapytała oblizując znacząco usta a rękę wsadziła w jego kąpielówki już.
- spokojnie, robimy co chcemy i kiedy chcemy - uśmiechnął się do niej a potem sam odłożył jej górę stroju gdzieś na bok
- wiesz... Teraz już trudniej mi to powiedzieć... przelizmy się tu ostro I daj się napatrzec na te świetne cycki... na całość pójdziemy później.... u Ciebie w sypialni - puścił jej oczko
- A tamci niech myślą co chcą
-ooo no proszę.. facet rwzugnujacy dobrowolnie z bzykania..a to.nowosc - zaśmiała siw Tessa.
-Ale okey... patrz do woli.a skoro chcesz patrzeć ro równie dobrze może iść na plażę na koc..albo do wody..przynajmniej złapie może trochę słonka jesscze..roznowmiwrnie... - dodala I w sumie skoro już tu byli to jeszcze poszlj ostro w sljne..
- jeszcze nie raz Cie zadziwię... dzis to już 2 razy - zaśmiał sie
- sle w sumie co do tego patrzenia, tutaj mogę patrzeć do woli a na kocy będę jednym z wielu plus nasłucham się komentarzy - pomacał jej piersi
- pożre je wzrokiem teraz a tam... wolałbym bys je zakryła, choć teraz to już Twoja decyzja - no i poszli w tego ostrego lizaka i to wcale nie krótkiego
-cóż.. sądzę że komentarzy toni tak się nasluxhamy oboje jak tylko stąd wyjdziemy - stwierdził wesoło dziewczyna i a.. jak on bosko całował. Zatraciła się zw tym więc nie zważała na czas... rękami sobie trochr błądziła po jego nagi torsie i pleckach.
-dość.. idziemy się schlodzicndo jeziora..- dodała I zeskoczyła że stolika odepchnąwszy go.zabrala że sobą górę od bikini ale w rękę.. nie zakładając jej tylko wyszła z kampera. Pobiegła truchtem nie że pędziła jął struś pędziwiatr do wody po drodze rzucając górę od str9ju na ich koc.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum